Żeglować można po morzach i ocenach; na mniejszą skalę również po jeziorach i rzekach. Jest jednak takie miejsce w Polsce, gdzie statkiem przeprawić się można wśród traw. To Kanał Elbląski – zabytek techniki, pomnik przyrody ale przede wszystkim ewenement na skalę światową jeśli chodzi o żeglugę śródlądową.

Jego początki sięgają czasów pruskich, kiedy to na terenie Mazur zaczął rozwijać się przemysł szkutniczy, a co za tym idzie, potrzeba transportowania słynnej sosny taborskiej. Konieczne stało się stworzenie ciągu komunikacyjnego między Prusami a Bałtykiem. Idealna wydawał się w tym regionie droga wodna. Dlatego też w ramach projektu, który powstał w 1837 roku uwzględniono „przebudowę” m.in. Jeziora Drużno, a także stworzenie systemu pochylni umożliwiających pokonanie różnicy poziomu niemal 100 metrów na odcinku 10 kilometrów.

Prace rozpoczęto jesienią 1844 roku, a już w 1860 pierwszy statek przepłynął kanał. Przez ponad pięćdziesiąt lat pełnił ważną rolę gospodarczą jak szlak transportowy m.in. dla płodów rolnych.  Wraz z rozwojem kolei, ruch na Kanale Elbląskim z towarowego zmienił się w turystycznych.  W latach 20. XX wieku po kanale z pasażerami na pokładzie pływały: „Herta”, „Heini” i „Konrad”. Rejsy wznowiono tuż po zakończeniu II wojny światowej. Na przestrzeni lat zmieniali się armatorzy ale nie zmienił się Kanał, który niezmiennie pozostaje atrakcją regionu. Co roku do Elbląga czy Ostródy,  miast między którymi kanał się  rozciąga, przybywają chętni do przepraw przez historyczne śluzy i rejsy „po trawie”.  Wyprawa na pokładzie „Kormorana” czy „Marabuta” to niesamowite przeżycie, które na długo zapada w pamięć. Płynąć po jeziorze to jedno ale przeprawiać się przez śluzy, a następnie pochylnie mając wokół zielony dywan traw, to nie lada atrakcja.

Żegluga Ostródzko-Elbląska, która jest obecnie armatorem organizuje wiele rejsów po Kanale. Szczegółową ofertę wraz z cennikiem można znaleźć na stronie http://www.zegluga.com.pl

Autorka zdjęć i tekstu: Bogusława Bandyk

Rzeki i jeziora